O mnie

Cześć! Nazywam się Szymon, aktualnie mieszkam w Warszawie, a to jest moja historia. Cała witryna nie powstała by bez pomocy mojej rodziny, choć dzieciaki niejednokrotnie skuteczniej pomagają odejść od komputera. Na zdjęciu powyżej jesteśmy w komplecie. Jest to fotografia wykonana w czasie Biesiady Archeologicznej w Masłomęczu, w skansenie Gockim, gdzie co roku, przez kilka dni żyjemy tak, jak żyli w tamtym miejscu Goci w III wieku.

O mnie: Szymon

Pisanie o sobie w sposób obiektywny i zarazem interesujący należy do najtrudniejszych wyzwań, jakie można sobie wyobrazić. Tym bardziej, jeśli jest się zwykłym szaraczkiem, który nic ciekawego w życiu nie zrobił. Zawsze jednak coś, kiedyś o sobie trzeba komuś opowiedzieć. Wtedy pojawia się problem gdzie i od czego zacząć i o czym opowiadać. Wiele osób powie: zacznij od początku. Ale gdzie ten początek jest? Czy chodzi o urodziny? A może o czas, w którym moi rodzice zaczęli myśleć o potomstwie? A może jeszcze wcześniej? Moje dzieciństwo nie należy do najciekawszych pod słońcem, ale może kiedyś, ktoś je opisze w jakiejś książce…

Moja historia równie dobrze może rozpocząć się w roku 1998. Jest to ten czas, w którym pojawił się w Polsce publiczny dostęp do Internetu. Od tamtej pory moje życie zyskało drugą warstwę, która niejednokrotnie przysłaniało moje prawdziwe JA. W tamtym czasie zacząłem spędzać równie wiele czasu w Internecie, co przed monitorem w różnych grach. Należy pamiętać, że były to bardzo trudne czasy, w których Internet był trudno dostępny, a połączenie kosztowało bardzo dużo złotówek. Aby być online, należało posiadać magiczne pudełko zwane modemem, które podłączało się do naziemnej linii telefonicznej i korzystając z telefonu stacjonarnego dzwoniło się do Internetu. Połączenie było bardzo niskiej jakości, często było przerywane, zwłaszcza, gdy ktoś z domowników podniósł słuchawkę telefonu, próbując gdzieś zadzwonić. Prędkość połączenia przeciętnie oscylowała w granicach 28Kbps – góra 52Kbps, co oznaczało transfer rzędu 7 kilobajtów na sekundę. Porównanie do dzisiejszych prędkości? Teraz połączenie do Internetu przez praktycznie każde łącze nie jest gorsze niż i 1Gbps, czyli 128 kilobajtów na sekundę. Ale prędkość nie ma tak wielkiego znaczenia. Wszystko było mniejsze, a filmów w Internecie się nie oglądało.

Na początku dostęp do Internetu był to było coś, czym dało się zaszpanować wśród kolegów, a posiadanie adresu e-mail to już w ogóle z kosmosu było. Wspominałem już o posiadaniu własnej strony? Mało kto w Polsce swoją stronę posiadał. Ale bardzo szybko się to zmieniało. Wkrótce pojawiły się pierwsze serwisy oferujące zawrotne 2-5MB przestrzeni dyskowej na zbudowanie swojej (nie koniecznie) bezpłatnej strony internetowej. Strony były bardzo proste, toporne, z brzydką grafiką i wielkimi przyciskami. Mam w swoich archiwach jedną w pierwszych kopii zapasowych swojej pierwszej strony – kiedyś załaduję to będzie można się pośmiać. Strona była o moim hobby – grach komputerowych. Zwało się toto wtedy High Priest Game Site. High Priest to był mój pierwszy online nick, jak się później okazało – dość popularny. Strona była zbudowana wokół dwóch gier: Heroes of Might and Magic 2 oraz Duke Nukem 3D. W obu przypadkach było to coś na kształt dzisiejszej Wiki, czyli wszystko co się dało wydłubać na temat danego tytułu w jednym miejscu, uwzględniając poradniki jak grać, kody, czity, triki etc. Duke Nukem Radiance Klan, który towarzyszył opisowy DN3D, był jednym z moich pierwszych projektów, związanych z tworzeniem internetowych społeczności. W Klanie było zapisanych kilkanaście osób, które regularnie się ze sobą umawiały i grały przez telefon w Dukema.

Ciąg dalszy nastąpi…