Wielki Przejazd Rowerowy 2008

Fotki na samym dole, ale zacznijmy od początku. Dawno temu w odległej galaktyce… Nie ta bajka. Postanowiliśmy z kolegami wybrać się do innego świata, kilkaset kilometrów od Warszawy, gdzie drogi dla rowerów budują z asfaltu, gdzie kierowcy nie parkują, a piesi nie łażą po naszych drogach. Brzmi nieprawdopodobnie? I tak istotnie jest. Ale mogę zaświadczyć, że tam tak jest naprawdę.

Pojechaliśmy do 3miasta zaraz po Warszawskiej Masie Krytycznej. Zaczęliśmy od zwiedzania wagonu rowerowego w akompaniamencie rezerwy wojska polskiego. Potem było już tylko lepiej – jak rezerwa piła z sokistami… Ostatecznie skoro świt dojechaliśmy do Gdańska. Krótka przerwa, przepakowanie gratów i ruszyliśmy na Westerplatte – tam też zjedliśmy śniadanko. Dalsze plany przewidywały przebicie się szlakiem nadmorskim do Gdyni i dalej przez Władysławowo na Hel, gdzie miał by miejsce obiad.

Ruszyliśmy w trasę, szlak nadmorski pięknie prowadził do Sopotu a potem – za wcześnie skręciliśmy w las. Znaleźliśmy piękne hopki do dirtu i pajęczynę. Przeprawa była długoterminowa. Na tyle długa, że obiad zamiast na Helu wypadł w Gdyni. Ale nie ważne, ruszylim dalej. Szybko leciały kilometry, do momentu uszkodzenia mostku w moim poziomie. Skończyło się 100 minutami u blacharza samochodowego. Reszta trasy, wliczając przejezdną drogę dla rowerów na odcinku Puck – Władek poszła bez większych przygód. Nocleg w Helkampie, rano tramwaj wodny do Sopotu, szybka trasa do Gdańska a tam około 1500-1800 rowerzystów na Wielkim Przejeździe Rowerowym. Taka nasza przeciętna Masa, ale bez zabezpieczenia i samochodów w peletonie i klaksonów i w ogóle pełna kultura. Resztę dnia wytraciliśmy w parku i na plaży, w nocy wróciliśmy do Wawy. W sumie z WMK 320km w 4 dni.

Fotki:
1. http://storm00.cba.pl/album_wpr_2008_cz1/
2. http://storm00.cba.pl/album_wpr_2008_cz2/

Dodaj komentarz